Mój pierwszy zestaw do szydełkowania – co bym zmieniła po latach?

Kupiłam swój pierwszy zestaw do szydełkowania pod wpływem impulsu, po obejrzeniu kilkunastu filmików na Instagramie pokazujących, jak łatwo robi się amigurumi. Zestaw kosztował niewiele, obiecywał wszystko potrzebne na start i wyglądał na bezpieczny zakup dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie trzymał szydełka w ręku. Rzeczywistość okazała się trochę inna niż obrazek na pudełku – i to doświadczenie nauczyło mnie czegoś o zestawach startowych, czego nie wiedziałam przy pierwszym zakupie. Ten artykuł opisuje, co poszło dobrze, co poszło źle i co bym zrobiła inaczej.

Czytaj więcej o Mój pierwszy zestaw do szydełkowania – co bym zmieniła po latach?

Łyżka do lodów – dlaczego większość z nich zawodzi przy twardych lodach?

Nakładanie lodów wprost z zamrażarki jest jedną z tych domowych czynności, które wyglądają prosto, a regularnie kończą się wygiętą łyżką, polaną bluzką albo gałką, która wylądowała obok miseczki zamiast w niej. Łyżka do lodów jest narzędziem, przy którym wybór materiału, kształtu i mechanizmu ma realne znaczenie dla tego, jak ta czynność przebiega. Ten artykuł patrzy na to, co różni łyżki do lodów w praktyce i kiedy warto wydać więcej niż na najtańszą opcję z supermarketu.

Czytaj więcej o Łyżka do lodów – dlaczego większość z nich zawodzi przy twardych lodach?

Kilka lat z szydełkiem – co zmieniłabym w swoich wyborach?

Zaczęłam szydełkować z jednym szydełkiem aluminiowym numer 4, kupionym razem z pierwszą włóczką. Przez kilka lat to szydełko towarzyszyło mi przy większości projektów i byłam przekonana, że różnica między szydełkami jest kwestią rozmiaru i niczego więcej. Myliłam się – i zdałam sobie z tego sprawę dość późno. Ten artykuł opisuje moje doświadczenia z szydełkami przez […]

Piwnica w domu – żałuję, że jej nie mam, ale rozumiem tych, którzy zrezygnowali

Kiedy planowałam budowę domu, piwnica wracała co kilka tygodni w rozmowach z architektem, z rodziną i z samym sobą. Ostatecznie wybrałam projekt domu bez podpiwniczenia – i przez pierwsze lata użytkowania utwierdzałam się, że była to dobra decyzja. Teraz, po kilku sezonach bez miejsca na zapasy, bez chłodnej piwnicy latem, bez przestrzeni technicznej na dole – mam bardziej skomplikowane zdanie. Opisuję tu nie zestaw argumentów za i przeciw, ale to, czego naprawdę się spodziewałam i czego rzeczywiście doświadczyłam.

Czytaj więcej o Piwnica w domu – żałuję, że jej nie mam, ale rozumiem tych, którzy zrezygnowali